Ginter Ryborz – plecionkarz tradycyjny

Śląsk Opolski National Geographic

31 marzec 2011

Śląsk Opolski

Tym razem ruszamy na zachód. Przed nami tereny i miejscowości do tej pory nie rozpoznane przez nas w temacie plecionkarstwa. Na cel obieramy Śląsk Opolski, Wielkopolskę i Łużyce. Pierwszy na naszej trasie jest Cisek, czy też Czissek, czy może Czyszki. To 3 nazwy na jedną, niewielką miejscowość w woj. opolskim, do której kierują nas badania etnograficzne prowadzone w latach 60-tych ubiegłego wieku i ich opracowanie w postaci publikacji Henryka Szymczaka Współczesne ludowe plecionkarstwo na Opolszczyźnie. Zanim wyruszymy, wynotowuję najbardziej charakterystyczne – nazwy wyrobów, koszykarskie zwyczaje i elementy folkloru. Jestem ciekawa, co zostało z nich zostało do 2011 roku? Z książki wynika, że w czasach prowadzenia badań Cisek i okolice były istnym zagłębiem plecionkarskim. Stąd wyruszały transporty koszyków na cały Śląsk, a Szymczak wynotował nawet nieznaną nam dotychczas zabawę koszykarzy odbywaną raz w roku w czasie karnawału – zabawę z kurzokiem.
Na miejscu trafiamy do Przewozu, gdzie poznajemy pana Gintera Ryborza – specjalistę od wyplatania sieci, rybołówstwa i koszykarstwa. Niestety w tym roku skończył się już sezon plecionkarski, skończyły się witki i nie zobaczymy koszykarza przy pracy. Oglądamy natomiast zgromadzone zdjęcia z archiwum rodziny, filmy dokumentujące pracę pana Gintera, a także jego prywatny zeszyt z wzorami i opisami poszczególnych koszy, co jest dla nas niezwykle cennym dokumentem. To w nim właśnie wyszukujemydwumiaroki, trzymiaroki, ograbczoki i wiele innych. Oglądamy też dokładnie gotowe wyroby plecionkarskie – kosze i wiersze do rybołówstwa oraz spore zbiory sieci, z których słynie twórca. Historia jego rodziny okazuje się niezwykle ciekawa – udokumentowana od XIX wieku saga Ryborzów z Koźla, którzy trudnili się rybołówstwem, przewozami przez Odrę płynącą nieopodal i właśnie koszykarstwem. Nie obywa się też bez śmiechu – nie rozumiemy wielu słów, jako że pan Ginter porozumiewa się po śląsku, choć z nami stara się po polsku. Teraz przed nami Łużyce. Jedziemy prosto w kierunku granicy, żeby spotkać się z tamtejszymi plecionkarzami, z których jeszcze wielu mówi po łużycku. Chcemy nagrać ich mowę i pracę, sprawdzić jakie wykonują wyroby i może coś przywieźć do naszych zbiorów…

Paulina Adamska-Malesza

Filmik po niemiecku…. kto umie 🙂 ale Pan Ginter mówi po śląsku 🙂

Posted in edukacja regionalna, rękodzieło i rzemiosło and tagged , , , , , , , .